Logo
21.01.2012 Wersja do druku

Rzeszów. Drobny problem z głową Siemaszkowej

Szkoda tej Siemaszkowej, to nie taka zła rzeźba, krakowskiego artysty, a leży porzucona pod płotem i niszczeje - alarmuje czytelnik. Głowę patronki rzeszowskiego teatru, która dawniej zdobiła frontową elewację budynku, znaleźliśmy na tyłach ustawioną twarzą do ogrodzenia, niedaleko przypominającego stodołę magazynu dekoracji.

Głowa wisiała na reprezentacyjnym miejscu, tuż nad wejściem do teatru. Pojawiła się tu razem z dwiema muzami wieńczącymi elewację w latach 50. XX w. W ramach generalnego remontu, w czasie którego przywrócono historyczną elewację budynku Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół" sprzed ponad stu lat, głowa Siemaszkowej została zdjęta razem z muzami. Wykonanych z piaskowca rzeźb żal było ówczesnemu dyrektorowi teatru Zbigniewowi Rybce, dlatego zaoferował miastu, że chętnie przekaże dwie muzy, by ozdobiły jakiś skwer w mieście. Miasto wybrało trawnik przy Zespole Szkół Muzycznych nr 2 przy ul. Chopina. Przez kilka ostatnich lat muzy zdążyły się tam już na dobre zadomowić. Na głowę Siemaszkowej miał inny pomysł. - Widziałem tę głowę dwa miesiące temu, kiedy byłem w Rzeszowie. Rzeczywiście - żal tej rzeźby. Obrażanie się na sztukę, że taka była w tamtych czasach, nie ma sensu - mówi dziś Rybka. Gdy opuszczał rzeszowski teatr, rzeź

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Gdzie wstawić głowę? Szukamy pomysłu na Siemaszkową

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta wyborcza - Rzeszów nr 17

Autor:

Magdalena Mach

Data:

21.01.2012